Nie zgadzasz się, ale milczysz. Witaj w świecie zombie w garniturach.
Są tacy, którzy nie pytają, nie słuchają, nie zmieniają nic. Wydają tylko polecenia – mierzą, oceniają, nadzorują. I choć wokół nich coraz mniej życia, twierdzą, że wszystko mają pod kontrolą. Tak właśnie wygląda Zombie Leadership – model zarządzania sterowany przez lęk, oparty na złudzeniu, że kontrola to władza; że lider musi wszystko wiedzieć, wszystko ogarnąć; i że zespół powinien czekać na jego decyzje, nawet jeśli ogień sięga już sufitu…
– Zombie managementowi brakuje leadershipu – mówi stanowczo Jacek Santorski.
Iluzja, która kosztuje zdrowie
Według badań aż 78 procent menedżerów wdraża decyzje, z którymi się nie zgadza. Czasem z bólem brzucha, czasem z zaciskiem w gardle. Bo „tak trzeba”. Bo „takie mamy procedury”. A potem wracają do domu i… nie mogą zasnąć. Tymczasem z badań wynika, że przewlekłe poczucie braku wpływu zwiększa ryzyko chorób serca o kilkanaście procent. Zwłaszcza tam, gdzie wymagania są wysokie, a pole decyzyjne – niemal żadne.
Zespół, który wiecznie czeka
W firmach dotkniętych zombie przywództwem nikt nie reaguje od razu. Nikt nie gasi pożaru, póki lider nie wskaże palcem. A jeśli pożarów jest więcej niż jeden, następuje zupełny paraliż organizacji.
W takiej organizacji brakuje odwagi do działania, poczucia współodpowiedzialności i realnego zaangażowania. Zamiast inicjatywy pojawia się natomiast wyczekiwanie, aż ktoś „z góry” podejmie decyzję. Nawet jeśli rozwiązanie jest tylko częściowe, przynosi ulgę, bo zdejmuje ciężar z barków zespołu.
Kultura cofania się
Eksperci, tacy jak Jacek Santorski i Sławek Błaszczak, alarmują: coraz częściej znika z firm słowo „dialog”. Znikają też programy różnorodności, bezpieczeństwa psychologicznego, partycypacji. Wraca za to folwark… tylko z nowoczesnym CRM-em. Jednak za tym nowoczesnym dashboardem siedzą ci sami ludzie. I coraz częściej mówią po cichu: „Nie wiem, po co to robię”.
Inny obraz lidera
Żywe przywództwo działa inaczej. Lider nie musi być w centrum uwagi ani podejmować wszystkich decyzji. Słucha, daje przestrzeń i odpowiada za to, co naprawdę do niego należy. W zdrowych firmach to osoby najbliżej problemu podejmują działania, a odpowiedzialność idzie w parze z realnym wpływem. Lider zaś potrafi się wycofać, nie tracąc zaufania zespołu. To podejście naprawdę działa. Tam, gdzie jest mniej kontroli, a więcej zaufania i współodpowiedzialności, ludzie są zdrowsi i bardziej zaangażowani.
Lider, który zna siebie
Żywe przywództwo to odwaga, by przyznać się przed sobą: „Nie wszystko muszę kontrolować”. Koniecznym jest, aby zauważyć, że potrzeba władzy często wyrasta z lęku. Ten, kto zna siebie, potrafi słuchać. I wie, kiedy zrobić krok w tył, żeby inni mogli ruszyć naprzód.
——————————————————————————–
Artykuł powstał na podstawie wystąpienia Jacka Santorskiego i Sławka Błaszczaka podczas Konferencji Nowoczesnego HR (26 maja 2025 r.) organizowanej przez HR Business Partner.
Jeśli świadomy rozwój liderów w Twojej organizacji jest dla Ciebie ważny, umów się z jednym z naszych doradców.
Jeśli chcesz porozmawiać o potrzebach Twojej firmy w obszarze rozwoju, zapraszamy do kontaktu.